15
wrz
2017

Czy akceptacja swojego ciała powinna mieć granice?

Dzisiaj natknęłam się na wpis na Facebooku, gdzie zadano całkiem logiczne pytanie: Czy nowy program telewizyjny „Supermodelka Plus Size” nie promuje otyłości i wszystkich problemów z nią związanych? Sam wpis ciekawy, faktycznie dobry do dyskusji, jednak komentarze, które się pod nim ukazały zainspirowały mnie do napisania tego tekstu. Dlaczego? Bo wiem, że komentowało go sporo dietetyków.

Co to były za komentarze? Możecie sami ocenić (link do wpisu), ale moim zdaniem większość z nich była bardzo krytyczna i stygmatyzująca osoby z nadwagą. Było wiele opinii w stylu „Tak, akceptacja siebie jest ważna, no ale bez przesady…”, gorszych nawet nie mam zamiaru cytować. Tak więc nasunęły mi się pytania:

„Czy akceptacja ciała ma swoje granice?”, „Czy jest coś takiego jak niezdrowa akceptacja ciała?”, „Kto decyduje o tym, co jeszcze może być „kochanym ciałkiem”, a co już jest promocją otyłości?”

Dla mnie odpowiedzi są jasne. Akceptacja swojego ciała nie może mieć granic. Nie można głosić poglądów, że akceptować swoje ciało należy jedynie do BMI 24,9, a przy wyższym BMI to już jest nienaturalne. Jak można nie zachęcać WSZYSTKICH do akceptacji swojego ciała? Czy osoby otyłe mają swoje ciało nienawidzić? To nasze ciało będzie przecież z nami od początku, aż do końca życia. Razem z jego wszystkimi przywarami, chorobami i problemami.

Ostatecznie otyłość to przecież też choroba. Czy w jakichkolwiek innych schorzeniach zastanawiamy się, czy pacjent powinien akceptować swoje objawy w ciele? Czy powinien mieć kompleksy, bo np. ma obrzęki, albo nie pojawiać się publicznie, bo np. ma poważne stany zapalne skóry?

Jako otyła nastolatka trafiłam kiedyś do lekarki, dietetyka. Pamiętam, że na pierwszej wizycie powiedziałam jej, że tak, faktycznie chcę coś zrobić ze swoim problemem, ale bezskutecznie borykam się z nim na tyle długo, że już zaakceptowałam to, jak wyglądam. Pani „specjalistka” spojrzała się wtedy na mnie i powiedziała „Ależ ty nie możesz akceptować swojego ciała. Może się do niego przyzwyczaiłaś, ale nie powinnaś tego robić. Nie powinnaś tak wyglądać”. Jak myślicie, podbudowało mnie to wtedy do kolejnej próby zmiany?

W tym momencie 53% Polaków ma problem z nadwagą i otyłością.

Mało która kobieta wygląda jak „okładkowa piękność”. Tym ważniejsze jest budowanie poczucia wartości tych osób z jednoczesnym edukowaniem o konsekwencjach nadwagi. Oczywiście warto to robić z głową. Na swoim profilu często linkuję takie kampanie. Fajnym przykładem są np. spoty reklamowe firm z odzieżą sportową, gdzie modelami są nie sportowcy, a „normalni” ludzie, w tym modelki plus size. Takie działania powodują, że mniej kobiet wstydzi się własnego ciała, nie boją się pobiegać albo poćwiczyć, nie obawiają się tak bardzo oceniającego wzroku innych.

Czy ten program faktycznie promuje otyłość?

Ciężko mi ocenić, ponieważ go nie oglądałam. Wiem, że życzyłabym sobie, żeby takie show nie skupiało się jedynie na doradztwie wizerunkowym, ale także na potrzebie zdrowego odżywiania i aktywności fizycznej. No i przydałoby się, żeby znalazły się tam nie tylko modelki, które mają większy rozmiar, ale też takie o nietypowej budowie, te zupełnie małe i drobne, jak i te z niepełnosprawnościami. No ale taki program musiałby już zmienić nazwę ;)

Podsumowując

Każdy powinien akceptować swoje ciało, ale jednocześnie mieć świadomość, że jeśli ma niedowagę lub nadwagę, to jest to problem zdrowotny i wiąże się z wieloma konsekwencjami. 

Czy akceptacja swojego ciała powinna mieć granice?