20
kwi
2017

Detoks / oczyszczanie organizmu

Detoks jest niesamowicie modny. Stał się wręcz symbolem fit życia, troski o zdrowie i starań o szczupłą sylwetkę. Osobiście stykam się z tym pojęciem wszędzie: w mojej siłowni, księgarniach, w gazetach, w doniesieniach moich pacjentów, o Facebooku i Instagramie już nie wspominając. I tak się często zastanawiam, jak niesamowity jest sukces i popularność czegoś, co nie istnieje… J.K. Rowling i Sapkowski mogą się schować w cieniu fantastyki, jaką jest detoks.

Czym właściwie jest „detoks”?

I już w tym pierwszym, podstawowym pytaniu kryje się chyba największa trudność. Nikt nie wie, czym dokładnie jest detoks i na co dokładnie ma działać. „Oczyszczaniem” może być głodówka, picie koktajlów, soków, ziół, jedzenie samych warzyw i owoców, przyjmowanie suplementów, a nawet lewatywy. A na co mają działać? No oczyszczać powiecie. Ale z czego? Z jakich substancji konkretnie? W jaki sposób? Tego akurat nie wie nikt, ani producenci produktów oczyszczających, ani autorzy detoksów.

Ziarno prawdy

Zawsze mówię, że w każdym trendzie i micie żywieniowym jest jakieś ziarno prawdy. I o ile w przypadku detoksów, to ziarnko jest maleńkie i tak oddalone, że go już prawie nie widać, mimo wszystko istnieje.

Autentyczną procedurą medyczną, której jest najbliżej do „oczyszczania” jest odtruwanie. Odtruwanie jest po prostu procesem zerwania kontaktu z trucizną. Najczęściej stosuje się go u osób uzależnionych od alkoholu lub narkotyków.

W praktyce detoksy nie mają prawa bytu

To, co za niemałe pieniądze proponują nam producenci koktajlów, suplementów i autorzy książek, dzieje się codziennie, w każdej minucie naszego życia i to bez udziału naszej woli i bez względu na nasze działania.

Nasz organizm sam się oczyszcza, nie potrzebuje w tym żadnej pomocy i radzi sobie z tym procesem po mistrzowsku. Codziennie nasza wątroba „filtruje” przez siebie substancje, które w nadmiarze mogłyby nam zaszkodzić, produkuje też żółć, która wiąże szkodliwe składniki w przewodzie pokarmowym. Cały czas pracują nerki, które produkując mocz, pomagają nam się pozbyć podtruwających ciało związków chemicznych. W jelitach formuje się kał, który jest jednym wielkim zlepkiem zebranych z organizmu toksyn i bakterii. Oddychając, nasze płuca działają jak wielkie filtry. Nie tylko odsiewają toksyny z otoczenia, ale także razem z wydychanym powietrzem, pozbywają się lotnych, szkodliwych substancji. Podczas aktywności fizycznej, skóra produkuje pot, z którym wypływają z nas m.in. toksyny.

Wyobrażając sobie tak wiele, skomplikowanych, sprzężonych ze sobą procesów, jak myślicie, jaki wpływ na nie może mieć sok z młodego jęczmienia, albo łyżeczka chlorelli?

Nasze organizmy radzą sobie z oczyszczaniem perfekcyjnie, bo od tego zależy zdrowie i życie człowieka. Gdyby pozbywanie się toksyn z organizmu zależało od naszych świadomych czynów, rasa ludzka pewnie już dawno temu by wyginęła.

Żadne głodówki, soki, suplementy, ani lewatywy nie zdziałają w kwestii oczyszczania więcej, niż nasza fizjologia. Głodówki dłuższe, niż jeden dzień są niebezpieczne dla zdrowia i mogą powodować problemy z utrzymaniem odpowiedniej masy ciała. Dieta oparta na sokach jest praktycznie głodówką o mniejszej wartości odżywczej, za to stanowczo wyższej zawartości cukrów prostych. Co do suplementów, uważam, że przyjmowanie jakichkolwiek innych preparatów, poza tymi, które wynikają ze stwierdzonego lub potencjalnego niedoboru, absolutnie nie ma sensu. Do tego przy obecnym ustawodawstwie, zażywanie suplementów może być wręcz niebezpieczne. Lewatywa bez wyraźnego wskazania lekarskiego może być jedynie źródłem ryzyka rozerwania jelita. Kamieni kałowych nie należy się bać. W przyrodzie występują równie często, co kamienie filozoficzne ;)

Tak więc

Nie dajmy się naciągać na wątpliwej jakości procedury, które mają na celu pozbycie się problemu, którego nie mamy.

Detoks / oczyszczanie organizmu